Niech na zobaczą
Akty przemocy fizycznej, agresja słowna, wulgarność, wstręt, homofobia – oto codzienność, z którą przychodzi walczyć każdemu, kto przyzna się, do swojej prawdziwej orientacji seksualnej. To codzienność trudna i dość przykra, to rzeczywistość tysiąca gejów i lesbijek. Grupa ludzi, którzy nie patrzą jednak na homoseksualistów jak na potencjalnych przestępców czy zboczeńców seksualnych, poruszyła ten trudny temat, czyli niechęć do wizerunku geja w życiu codziennym w dość nietypowy sposób. Otóż uwiecznili oni na fotografii pary homoseksualne w naturalnych sytuacjach.
Łącznie było to 30 par homoseksualnych – 15 par kobiet i tyle samo par mężczyzn. Zdjęcia te zostały umieszczone w największych galeriach polskich miast. Sceneria zdjęć była dość przyjemna – na tle zimowych pejzaży miejskich i nie tylko – obiektyw aparatu uwiecznił łącznie 30 par homoseksualnych.
Akcja, o jakiej mowa odbyła się w Warszawie pod hasłem "Niech nas zobaczą". Idea, jaka przyświecała całemu projektowi miała na celu przede wszystkim skuteczną walkę z dyskryminacją oraz homofobią wobec gejów (oraz lesbijek).
Do projektu zgłosili się przede wszystkim młodzi ludzie do 30 roku życia. Starsze pary nie było już tak łatwo przekonać do pomysłu. Czemu? Proste – strach, wstyd, obawa przed upublicznieniem swojego wizerunku – oto, jakie argumenty wysuwały osoby starsze, którym proponowano udział w pomyśle.
Ciekawa była motywacja samych osób zaproszonych do udziału w projekcie. Jedni mówili, że robią to z uczciwości, inni z powinności. Wszystkim jednak zależało na jednym, by świat zobaczył, że gej (lesbijka) to taki sam człowiek jak każdy inny, jak sąsiad mijany codziennie na klatce schodowej czy jak sprzedawczyni z osiedlowej budki z warzywami. Chodziło im o to, by wspólnymi siłami przełamać niechęć jaka panuje wobec gejów. Chodziło im także o to by przełamać wreszcie stereotyp geja jako zniewieściałego faceta, w kolorowych szmatkach lub półnagiego z parady równości. Chodziło im głównie o to by pokazać siebie, swoje życie i uczucie bez niepotrzebnej maski i bez zbędnych upiększeń. Zdjęcia bowiem były naturalne – nie było w nich nic ze stylizacji.
Twórczyni i jednocześnie pomysłodawczyni wystawy Karolina Breguła, chciała by ludzie zobaczyli w geju zwyczajnego człowieka. Wierzyła, bowiem, że ta akcja spotka się z wielkim zainteresowaniem i odzewem społecznym.
Akcja rzeczywiście się odbyła, ale czy przyniosła oczekiwane rezultaty? Na to za wcześnie, na pewno wywołała ona spore oburzenie, zainteresowanie. Zaintrygowała. Zaciekawiła. Zwróciła uwagę przechodniów – część zdjęć trafiła, bowiem na uliczne widoczne billboardy.
Jednakże o ile trudno ocenić jej efekty o tyle trudno było z samą organizacją akcji. Pierwsza z firm, która zdecydowała się na sponsorowanie i podpisanie się pod akcją – szybko z niewiadomych przyczyn się wycofała z projektu. Kolejna firma, mimo, iż obiecała długotrwałą współpracę, także szybko zniknęła z projektu. Billboardy z kolei szybko uległy aktom wandalizmu i zniszczenia.
Akcja została po raz pierwszy zorganizowana w 2003 roku. Oprócz Warszawy do projektu włączyły się także: Kraków, Trójmiasto, Sosnowiec.
Agresja nie dziwi. Dziwi jedynie i zastanawia postawa firm, które tak szybko zawstydzone projektem, postanowiły nie pomagać więcej. A szkoda, bo być może wreszcie skończyłyby się ataki na bezbronnych gejów, którzy chcą po prostu tylko żyć po swojemu.




















