Akcja "Hiacynt"
Dyskryminacja i nieetyczne praktyki wobec gejów to wciąż temat tabu, o którym lepiej głośno nie mówić. A jednak trzeba to powiedzieć by uświadomić ludziom, do jakich działań są w stanie posunąć się najważniejsze jednostki by zniszczyć kogoś, kto wymyka się wszelkim schematom. O czym mówię? O akcji Hiacynt. Jednej z najbardziej brutalnych polskich aktów dyskryminacji homoseksualistów w Polsce.
Akcja Hiacynt miała miejsce w czasach PRL. Wiadomo, że były to czasy trudne. Czasy, w których, wszystko, co ktoś powiedział i zrobił, było pod stałą kontrolą cenzorów. Wolność prasy, wolność słowa, wolność obywatelska – stały gdzieś na uboczu prawa każdego człowieka właśnie do wolności słowa, wiary i obyczajowości. To właśnie wtedy zaatakowano osoby innej niż heteroseksualna orientacji.
Akcja Hiacynt polegała na zbieraniu dokumentacji o polskich gejach i ich środowisku. Akcja przeprowadzona była przez Milicję Obywatelską. Miała ona miejsce w latach 1985-1987. Wówczas zarejestrowało się i ujawniło ponad 11 tysięcy polskich gejów.
Żeby zatuszować prawdziwy powód dla którego akcja została powołana, wymyślono, iż są to jedynie działania mające na celu przeciwdziałanie rozwojowi epidemii AIDS na terenie Polski. Miała to być rzekomo walka z prostytucją oraz szerzącym się kryminogennym środowiskiem. Prawdziwe powody były zupełnie inne. Po pierwsze uznano homoseksualizm za patologię, którą trzeba było zlikwidować jak najszybciej oraz wszelkimi dostępnymi metodami. Dlatego też zmuszano rejestrujących się gejów do opisywania praktyk seksualnych, których się rzekomo dopuszczali. Zmuszano ich także do donoszenia na swoich kolegów czy sąsiadów. Po drugie chodziło o to by zebrać jak najwięcej kompromitujących materiałów do szantażu ważnych osobistości. Była to także metoda na zdemaskowanie wszelkich przejawów opozycji antykomunistycznej.
Akcja ta wywołała panikę wśród środowisk homoseksualnych. Wielu homoseksualistów w obawie przed konsekwencjami jakie mogły ich czekać – publiczne upokorzenia czy oskarżenia, zastraszanie przyjaciół czy gnębienie rodzin – wyemigrowało masowo w Polski.
Akcją tą zainteresowały się wówczas zagraniczne media, ale rzecznik prasowy, stwierdził, że akcja tego typu w ogóle nie miała miejsca. Ówczesnym władzom zależało, bowiem na tym by zatuszować całą sprawę jak najbardziej.
Akcja Hiacynt po dziś dzień jest wielką zagadką zatuszowaną skutecznie przez władze oraz przez ówczesnego rzecznika prasowego Jerzego Urbana zagorzałego przeciwnika środowisk homoseksualnych. Teoretycznie wszelkie materiały, które wtedy zostały zgromadzone, władze zniszczyły… teoretycznie nie oznacza, że tak się stało w rzeczywistości. I mimo, iż środowiska gejowskie nadal walczą o wyjaśnienie tej sprawy, nie ma nikogo, komu tak naprawdę zależałoby na publicznym wypowiedzeniu się na ten właśnie temat.




















